Z trupią czaszką na ramieniu. Zapomniana historia Obrońców Lwowa.

Lwów. 22 listopada 1918 r. 5:00. Miasto tonie jeszcze w ciemnościach i dźwiękach nocnej strzelaniny. Na schodach prowadzących na szczyt wieży ratuszowej słychać odgłos podkutych butów. Po kilkudziesięciu sekundach z drzwi wyjściowych na szczycie wieży wypada 2 mężczyzn. Mają na sobie wojskowe płaszcze z naszytą trupią czaszką na ramieniu i orzełki na czapkach. Jeden z nich zdziera wiszącą flagę ukraińską i ciska ją na bruk u podnóża Ratusza. Na jej miejsce wciąga na maszt flagę biało-czerwoną. Po raz pierwszy od 146 lat…

Chciałem przedstawić Wam krótką historię, a właściwie streszczenie dziejów oddziału Straceńców w bitwie o Lwów w 1918 r. Niestety tylko zarys, ponieważ nie zachowały się relacje, wspomnienia i meldunki o tym odważnym i wybitnym pododdziale żołnierzy dowodzonych przez por. Abrahama, którzy być może zadecydowali o tym, że Lwów wrócił do Polski…

Wszystko zaczęło się od upadku monarchii naddunajskiej. Dwa narody wspólnie zamieszkujące starożytne miasto przystąpiły do walki. Pierwsi zaczęli Ukraińcy w nocy z 31 października na 1 listopada. Ukraińcy mieli dużą przewagę liczebną, zaatakowali znienacka i dzięki temu przejęli inicjatywę. Zaskoczeni i przyparci do muru Polacy przystąpili do organizowania samoobrony. W wielu punktach miasta naprędce organizowano grupy obrońców. 2 listopada porucznik Roman Abraham, ex-oficer kawalerii armii austriackiej z grupką kilkunastu ochotników operował w centrum miasta. Rozpuszczał patrole po terenie zajętym przez przeciwnika. Stoczyły one już kilka zwycięskich potyczek z Ukraińcami. Z każdym dniem jego oddział rósł w siłę. Wielu ochotników pochodziło z nizin społecznych i nigdy wcześniej nie trzymało w swoich rękach karabinu. Część z nich zgłosiła się do szeregów prosto ze szkolnej ławy.

Ze szkolnej ławy do żołnierskich szeregów.

Ze szkolnej ławy do żołnierskich szeregów.

Żołnierze Abrahama zbliżyli się w rejon Góry Stracenia – strategicznego punktu w centrum Lwowa. Nazywana również Hyclą Górą, Lwowską Golgotą lub Górą Wiśniowskiego była miejscem gdzie już od XV w. tracono przestępców. Stała tam niegdyś szubienica – doskonale widoczna z centrum miasta. W 1847 r. stracono tam za działalność niepodległościową polskich patriotów Teofila Wiśniowskiego i Józefa Kapuścińskiego. Opanowanie Góry Stracenia pozwoliłoby Polakom na atak do serca miasta. Z drugiej strony jej przejęcie przez Ukraińców mogło zadecydować o całkowitej klęsce Polaków.

Oddział Abrahama wkrótce został ostrzelany przez Ukraińców, którzy znajdowali się na szczycie góry. Dowódca z własnej inicjatywy podjął decyzję, żeby zająć wzgórze. 3 listopada poprowadził swoich ochotników do ataku na Górę Stracenia. Po jej zdobyciu rozpoczął organizować swój oddział: wprowadził podział na plutony, wyznaczył im dowódców i placówki do obsadzenia. Takie były początki oddziału Straceńców – obrońców Góry Stracenia. 4 listopada oddział decyzją Naczelnego Dowództwa Obrony Lwowa przesunięto do ataku na dworzec – zdobyty przez Ukraińców. Na górze pozostawiono jedynie 5 osobową placówkę. Pod nieobecność głównego trzonu oddziału placówka musiała pod naporem Ukraińców na chwilę opuścić swoje pozycje. Po powrocie Abrahama z dworca ponownie zdobyto górę. Utrzymano ją aż do dnia oswobodzenia Lwowa.

Abraham natychmiast zorganizował obronę składającą się z 90 żołnierzy i oficerów. Centralny odcinek obrony u stóp góry miał za zadanie bronić jej od czoła. Tutaj stacjonował 1 pluton. 2 pluton bronił dostępu do góry od północy ruchomymi patrolami. Na samej górze znajdował się 3 pluton i pełnił rolę odwodu. Wkrótce Straceńcy Abrahama zostali organizacyjnie podporządkowani jako sektor Góry Stracenia III odcinkowi obrony Lwowa.

Kolejne dni to wyczerpujące walki uliczne. Charakteryzowały się ogromną zaciętością obu walczących stron i intensywnością działań. Zmagano się o każdą kamienicę, które z dnia na dzień przechodziły z rąk do rąk. Dowódca Straceńców był zwolennikiem dynamicznych, manewrowych działań, co wynikało z jego dotychczasowych kawaleryjskich doświadczeń. Miał do swojej dyspozycji samochód z cekaemem: „Zastosowałem z częścią [moich] sił dość skuteczną taktykę przerzucania na samochodzie ciężarowym karabinu maszynowego i ludzi po ulicach odcinka. Zajeżdżałem od ul. Kleparowskiej i Janowskiej, następnie Gródeckiej, Skargi i w kierunku Mickiewicza, wszędzie ostrzeliwując patrole bądź też placówki ukraińskie i wycofując się szybko do działania w innym kierunku. Ta ruchliwa taktyka podjazdowa wywoływała u przeciwnika wrażenie silniejszego, a równoczesnego prawie naszego naporu z wielu kierunków”. Dowódca odcinka Mieczysław Boruta-Spiechowicz wspominał o tym pomyśle z aprobatą; „Koncepcję natomiast ruchliwego ckm uważałem za bardzo trafne rozwiązanie por. Abrahama” i odpowiadająca jego kawaleryjskiemu tupetowi”. Po ustabilizowaniu sytuacji Straceńcy uderzyli w kierunku centrum miasta 9 listopada. Mimo dużej determinacji z ich strony, atak się nie powiódł – musieli się wycofać.

Roman Abraham - to on wciągnął na maszt polską flagę we Lwowie.

Roman Abraham – to on wciągnął na maszt polską flagę we Lwowie.

Tak wyróżniający się punkt w krajobrazie miasta przyciągał uwagę przeciwnika. Ukraińcy umieścili swoją artylerię na Wysokim Zamku. Stąd mieli idealny widok na Górę Stracenia. Na nią skierowali ostrzał swojej artylerii. Straceńcy musieli poradzić sobie nie tylko z ostrzałem artyleryjskim, ale również z ogniem z karabinów maszynowych z kierunku koszar Ferdynanda, gdzie stacjonowali Ukraińcy. Góra Stracenia była dla nich solą w oku. Zdawali sobie sprawę z tego, że jedynie zdobycie Góry Stracenia może im otworzyć drogę do zwycięstwa. Dlatego też gotowali się do ataku na pozycje Straceńców, którzy niewzruszenie trwali na swoich placówkach. 14 listopada był najgorszym dniem dla oddziału Abrahama w trakcie walk o Lwów. Oddział Straceńców został otoczony przez wyborowe oddziały Strzelców Siczowych i odcięty od zachodu. Mimo to pozycja została utrzymana, a Abraham razem z innymi dowódcami odcinka przygotował przeciwnatarcie, odzyskał utracony teren i odrzucił przeciwnika. Sytuacja powróciła do normy. Dla wszystkich stało się jasne, że bez pomocy z zewnątrz nie dojdzie do rozstrzygnięcia i przejęcia inicjatywy przez którąś ze stron.

W trakcie walk wzrastała świadomość odrębności oddziału Straceńców. Na kilka dni przed zdobyciem miasta Naczelne Dowództwo nadało oddziałom odznaczenia. Straceńcy dostali możliwość umieszczenia na lewym ramieniu opaski z wyobrażeniem trupiej czaszki i literami G. S. (Góra Stracenia). Swoje charakterystyczne odznaki otrzymały również pozostałe odcinki i sektory obrony Lwowa. Czyniono tak ze względów praktycznych: rozróżnienia poszczególnych oddziałów i pojedynczych żołnierzy oraz wyeliminowania ukraińskich agentów i przebierańców. Nie bez znaczenia były również walory psychologiczne: oznaka jednoczyła wewnętrznie oddział wokół swojego symbolu.

Odznaka Straceńców z ich hasłem.

Odznaka Straceńców z ich hasłem.

Stan równowagi został naruszony 20 listopada przez przybycie do miasta nad Newą odsieczy ppłk Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza. 21 listopada z rana nastąpiło ogólne natarcie wszystkimi siłami. Straceńcy atakowali prosto w serce miasta – w Rynek. Trwało ono aż do ranka następnego dnia. Żołnierze z trupią czaszką na ramieniu jako pierwsi dotarli na plac św. Ducha i zajęli odwach (określenie z języka niemieckiego: warta główna w garnizonie) a następnie Ratusz. Im przypadło w udziale zaszczytne obsadzenie Ratusza i osadzenie biało-czerwonej flagi. Zawiesił ją osobiście ich dowódca. Chwila ta zapadła mu mocno w pamięć: „Wspólnie z chor. Mazanowskim weszliśmy na wieżę ratuszową, gdzie zdarliśmy flagi ukraińskie. W chwilę potem wciągnąłem na maszt jedynie przynależną, tak krajowi, jak i miastu, polską flagę państwową”. Stało się to po 146 latach, od czasu zajęcia Lwowa w 1772 r. przez Austriaków.

Oddział Góry Stracenia przed lwowskim ratuszem.

Dumni Straceńcy ze swoim dowódcą przed zdobytym Ratuszem.

W nagrodę za zajęcie centrum miasta Naczelne Dowództwo obrony Lwowa zezwoliło oddziałowi Straceńców na trzymanie przez 30 godzin warty na odwachu. W dniu zdobycia Lwowa dowódca Straceńców zarządził zbiórkę przed tym gmachem: „wśród niebywałego entuzjazmu obecnych żołnierzy i mieszkańców, wywiesiłem polską flagę. Chwila ta była nam najwspanialszą nagrodą za wszystkie trudy trzytygodniowych walk o Lwów”.

Oddział Straceńców należał do najodważniejszych oddziałów obrony Lwowa. Z pewnością oddział obrońców Góry Stracenia nabrał charakteru dzięki osobowości Abrahama. W opinii dowódcy całej obrony Lwowa Czesława Mączyńskiego „najistotniejszym bohaterem bojów we Lwowie był por. Abraham. Bezsprzecznie była to jedna z tych wspaniałych postaci, która swoim tupetem bojowym zasługiwała wielokrotnie na wyróżnienie w rozkazach pochwalnych”. Sektor Góry Stracenia dał początek osobnej formacji w Brygadzie Lwowskiej. Był nią Detachment rotmistrza Abrahama, który wsławił się podczas wojny polsko-bolszewickiej, ale to już zupełnie inna historia…

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Avatar

    Mateusz Staroń