PATRIOTYZM EKONOMICZNY: Patriotyzm dnia powszedniego i przypowieść o dwóch egoistach

Tekst ten otwiera cykl postów poświęconych zagadnieniu patriotyzmu ekonomicznego zamieszczanych na blogu Surge Polonia przez Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego. Będziemy koncentrowali się na teorii, praktyce oraz potocznym rozumieniu opisywanego patriotyzmu ekonomicznego. Towarzyszyły nam czasem będą naukowe definicje, czasem przykłady z życia codziennego, a niekiedy przypowieści i klechdy.

Nie ukrywamy tego, że w naszych postach będziemy starali się reprezentować akademicki punkt widzenia, jednak będą miały one wielokrotnie również charakter społecznikowski. Jesteśmy bowiem zaangażowani w zjawisko patriotyzmu ekonomicznego – nie jesteśmy więc jedynie jego niezależnymi obserwatorami. Nie ukrywamy również, że prezentując tu ideę patriotyzmu ekonomicznego, mamy nadzieję zarazić nią i Ciebie, Czytelniku.

***

Na ścisłe definicje tego, czym jest patriotyzm ekonomiczny oraz przykłady realizacji tej idei w praktyce przyjdzie jeszcze pora. Wolimy zacząć od garści intuicji i analizy potocznych skojarzeń z samym terminem: warto uświadomić sobie pewne odruchowe skojarzenia z terminami „patriotyzm” i „ekonomia”, które sprawiają że połączenie obu tych słów wielu ludzi odbiera jako coś wewnętrznie sprzecznego.

Czym dla większości Polaków jest patriotyzm? Dla wielu z nas jest to miłość do Ojczyzny, miłość taka natomiast – jak powszechnie wiadomo – wymaga poświęceń. W szczególności dotyczy to okresów otwartych konfliktów zbrojnych, ewentualnie wtedy, gdy zagrożona jest suwerenność ojczyzny. Stają nam przed oczami upamiętniane w opowieściach rodzinnych, pieśniach, książkach historycznych, filmach fabularnych czy muralach sceny batalistyczne. Czyli patriotyzm ma w sobie coś spektakularnego i doniosłego. W praktyce jednak dla znacznej części nas są to kwestie dość abstrakcyjne, gdyż odległe czasowo. Ilu z nas bowiem wierzy w możliwość wybuchu konfliktu zbrojnego na terenie naszego kraju w przeciągu najbliższych dziesięcioleci? Patriotyzm jest zatem czymś kojarzącym się z przeszłością, pamięcią, szacunkiem. Wreszcie, patriotyzm jest dla wielu z nas czymś odświętnym, czemu oddajemy się w wybrane dni roku: kojarzy się z wywieszaniem flagi, staniem na baczność podczas hymnu oraz udziałem w obchodach świąt narodowych.

Tak pojmowany patriotyzm nie ma wiele wspólnego z naszą codziennością, którą często rządzą nie wzniosłe idee, lecz pragmatyka i przyziemne potrzeby. Codzienność to raczej domena ekonomii. Ta zaś pojmowana jest zazwyczaj jako nauka o zjawisku wymiany dóbr i usług lub po prostu jako praktyczna sfera wymiany dóbr i usług. Ekonomia od razu kojarzy się z racjonalną kalkulacją kosztów i strat, maksymalizacją indywidualnych korzyści etc. Wydaje się, że gra gospodarcza nie jest miejscem na uczucia patriotyczne, gdyż te wchodzą w drogę interesom. I nie chodzi tu wyłącznie o grę ekonomiczną, w której biorą udział biznesmani dysponujący dużym kapitałem, ale także osoby chcące korzystnie sprzedać swoje umiejętności i czas na rynku pracy, czy wreszcie konsumenci chcący kupić dużo lub dobrze za niewiele.

Skoro oba słowa budzą takie skojarzenia, to patriotyzm ekonomiczny wydaje się być postawą lub zachowaniem o charakterze charytatywnym. Dla wielu ludzi patriotyzm ekonomiczny to poświęcanie własnych korzyści na rzecz jakiegoś nieokreślonego, wysoce abstrakcyjnego, nie dającego się ująć w kategoriach budżetu (firmy lub rodziny) interesu narodowego. Ujmując to jeszcze krócej, patriota ekonomiczny to ktoś taki, kto dopłaca, przepłaca, a nawet daje się – z pełną świadomości i uśmiechem na ustach – „oskubać” tylko dlatego, że kocha własny kraj.

Czy przedstawiony powszechny odbiór zjawiska patriotyzmu ekonomicznego nie jest przerysowany? Zamiast odsyłać Czytelnika do statystyk lub jego osobistych doświadczeń, przytoczmy pewną konkretną, a zarazem symptomatyczną sytuację. Udzielając modnemu portalowi internetowemu telefonicznego wywiadu na temat pewnej inicjatywy z zakresu patriotyzmu ekonomicznego (o akcji napiszemy w przyszłości) jedna osoba z naszego grona doświadczyła ciekawej, ale w sumie bardzo smutnej reakcji dziennikarza. W przesłanym do autoryzacji tekście zaproponowano tytuł Kupować w droższym osiedlowym sklepie czy w tanim markecie? Na tak postawione pytanie każdy (łącznie z niżej podpisanymi) odpowiedziałby zapewne „w tańszym sklepie”. Propozycja dziennikarza nie tylko ilustruje pewien rozpowszechniony (nie tylko wśród ludzi mediów) automatyzm, ale także uświadamia nam jak dużą władzę nad dyskursem ma ten, kto stawia pytania. Z naszej perspektywy zdecydowanie lepszym tytułem byłoby pytanie Finansować swoimi zakupami ochronę zdrowia w niezamożnej Polsce czy zwiększać siłę gospodarki zamożnej Zachodniej Europy.

Patriotyzm ekonomiczny pojmowany jako nakaz poświęcania swoich dóbr dla ojczyzny wydaje się pomysłem szczególnie absurdalnym w warunkach polskiej gospodarki, gdzie ludzie mało zarabiają (jeśli w ogóle), natomiast ceny usług i produktów, w porównaniu do innych krajów Europy, są nieproporcjonalnie wysokie do zarobków mieszkańców. Zresztą w praktyce miałoby to oznaczać nie tyle poświęcenie finansowe dla własnej ojczyzny – według stereotypowo pojmowanego patriotyzmu ekonomicznego – ile dopłacanie lub przepłacanie w imię dobra czyjegoś nieudanego przedsięwzięcia ekonomicznego. Tak pojmowany patriotyzm ekonomiczny musi zniechęcać. Takie rozumienie patriotyzmu ekonomicznego nazywamy naiwnym.

Można jednak do tego zagadnienia podejść inaczej. Według proponowanego przez nas ujęcia patriotyzm ekonomiczny wypływa z rozpoznania swojego interesu w gąszczu innych, otaczających nas interesów – nie musi więc oznaczać poświęcenia.

W celach poglądowych warto spojrzeć na zagadnienie patriotyzmu ekonomicznego z perspektywy psychologicznej – pozwoli nam to lepiej wyjaśnić, na czym polega powiązanie własnego interesu z interesem zewnętrznym.

Uproszczona kategoryzacja zachowań ludzkich mówi, że dzielą się one na altruistyczne i egoistyczne. Odpowiednio do tego podziału możemy mówić o altruistach i egoistach. Z naukowego punktu widzenia podział ten jest kontrowersyjny, jednak w praktyce każdy z nas przywykł do jego stosowania.

O osobie, której bliski jest patriotyzm ekonomiczny, można by spróbować powiedzieć, że jest altruistą. Osoba taka myśli i działa bowiem tak, żeby wspierać innych. Możemy pomyśleć, że jej altruizm jest tak głęboki, że poświęca się aż tak dalece, jak sugeruje to naiwny patriotyzm ekonomiczny, ale jest też możliwe, że działanie sprawia jej radość i wcale się nie poświęca, lecz nie tracąc z oczu swoich potrzeb, jednocześnie działa/kupuje/konsumuje biorąc pod uwagę, co, gdzie i u kogo kupuje, a kiedy może, stara się robić to tam, gdzie lokuje swoje patriotyczne uczucia. To model altruistycznego rozumienia patriotyzmu ekonomicznego.

Taki model musi wywołać śmiech u wielu ekonomistów. Według większości rozważań ekonomicznych jednostka kieruje się przecież przede wszystkim własnym interesem, na bardzo i to bardzo dalekim planie mając inne interesy. Tak pojmowani altruiści to odosobnione jednostki bez znaczenia dla analizy ekonomicznej. Skupmy się zatem na egoistach.

Egoista to ktoś, kto kieruje się wyłącznie własnymi korzyściami – tyle mówi potoczna definicja. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że modelowy egoista nie może mieć nic wspólnego z postawą patrioty ekonomicznego, ponieważ jest przede wszystkim zaangażowany we własne interesy. Czy jednak mądre rozpoznanie swoich interesów musi kolidować z innymi interesami? Otóż wcale nie.

Rozważamy dwóch egoistów, którzy dysponują magazynami pełnymi zboża. Jeden z nich (nazwijmy go egoistą A) jest zainteresowany wyłącznie konsumpcją swojego zboża: nie daje nawet części sąsiadom (szkoda mu na to czasu i energii – zresztą co z tego będzie miał?), zboża jest tak dużo, że nie widzi potrzeby pomnażania go (jest go daleko więcej, niż wymaga bieżąca konsumpcja).  Egoista A wprawdzie sam nie jest w stanie skonsumować wszystkiego, ale nie widzi interesu w tym, żeby zrobić coś z nadwyżką. Drugi z egoistów (nazwijmy go egoistą B) widząc, że nie jest w stanie skonsumować wszystkiego, co posiada, regularnie część zapasów zboża daje swoim sąsiadom. Pomyślał bowiem, że może sąsiedzi się odwdzięczą i przyniosą coś ciekawego, co stanowi nadwyżkę ich zapasów. Co więcej, egoista B pomyślał, że może warto część zboża posiać. Wprawdzie teraz ma dużo zboża, ale może kiedyś go zabraknie. Na wszelki wypadek dobrze więc pomnażać zapasy.

Obydwaj egoiści swój interes kładą na pierwszy plan – reszta ich nie interesuje. Podczas gdy jednak egoista A myśli krótkodystansowo i wąsko, egoista B myśli o swoich korzyściach w długiej perspektywie oraz szerokim planie. Ciąg dalszy tych opowieści łatwo sobie dopowiedzieć. Egoista A aż do znudzenia objada się samym zbożem, jeśli ma dużo szczęścia, jeśli nie ma szczęścia, to spotyka go plaga – całe zboże w jego magazynie ze starości gnije, co sprowadza na niego głód. Egoista B tworzy z kolei warunki wymiany i ma dostęp do różnych towarów. Co więcej, ponieważ regularnie pomnaża swoje zapasy, to są one odporne na różne plagi.

W powyższych przykładach mamy do czynienia z głupim egoistą (egoista A) oraz mądrym egoistą (egoista B).  Głupi egoista nie tylko nie przynosi korzyści reszcie uczestników gry społecznej, ale w ostatecznym rozrachunku szkodzi także sobie. Natomiast mądry egoista, dbając o swój interes w szerokim planie, przynosi przy okazji wiele korzyści innym jednostkom.

Morał z tego taki, że interpretując zachowanie jednostki nawet w kategoriach egoistycznych możemy oczekiwać działań, które pozornie nie leżą w interesie jednostki, a jednak w szerszej perspektywie przynoszą jej korzyści. Ktoś mógłby np. powiedzieć, że egoista B tracił czas i energię uprawiając zboże, albo że tracił zboże dając je sąsiadom. W sumie okazało się jednak, że w szerokiej perspektywie przyniosło mu to wiele korzyści, których nie uzyskał egoista A. Co więcej, działania egoisty B (na rzecz swojego interesu) przyniosły wiele korzyści innym ludziom.

Okazuje się więc, że działania dla własnej korzyści nie muszą wykluczać korzyści innych ludzi. Patriotyzm ekonomiczny nie stoi zatem zasadniczo w sprzeczności z modelem jednostki kierującej się motywacją egoistyczną.

Jeśli więc chcemy rozpatrywać zjawisko patriotyzmu ekonomicznego przez pryzmat egoistycznych zachowań jednostki, to musimy wziąć pod uwagę mądry egoizm, odrzucając jednocześnie egoizm głupi, prowadzący ostatecznie do działania przeciwko swoim interesom. Jeśli jednak lubimy myśleć o sobie jako o altruiście, to możemy patrzeć na zjawisko patriotyzmy ekonomicznego przez pryzmat postawy altruistycznej. W sumie więc, dla każdego mamy coś miłego – to, co akurat lubi.

Wróćmy na koniec do naszych potocznych skojarzeń z patriotyzmem i ekonomią. Dokonując wyborów konsumenckich robimy dużo więcej, niż tylko bierzemy udział w grze gospodarczej. Wybierając rachunek bankowy lub lokatę, oddajemy instytucji finansowej swoje środki, którymi ta będzie nie tylko obracała dla maksymalizacji własnych zysków, ale także grała na korzyść pewnych innych zewnętrznych interesów, spośród których część będzie miała narodowy charakter (fakt, że my – polscy konsumenci nie myślimy o sferze gospodarki w kategoriach gry interesów narodowych, nie oznacza wcale, że podobnie postępują zarządy różnego rodzaju komercyjnych organizacji). Podobnie, decydując się na zakupy w danej sieci sklepów, wskazujemy to, gdzie trafią podatki potrącane od zysków z naszych zakupów (fakt, że sklep jest fizycznie zlokalizowany w Polsce i kupują w nim Polacy nie oznacza wcale, że pieniądze z podatków zasilą budżet naszego państwa). To wszystko ma zwrotnie wpływ na sytuację naszego kraju nie tylko w wymiarze gospodarczym, ale także politycznym.

 Coraz częściej słyszy się o degeneracji sfery polityki przejawiającej się tym, że jako obywatele mamy coraz mniejszy wpływ na otaczającą nas rzeczywistość. Być może dochodzimy do punktu (lub już go przekroczyliśmy), w którym więcej autentycznej władzy będziemy mieli jako konsumenci dokonujący wyborów konsumenckich, niż jako obywatele biorący udział w wyborach politycznych. Jeżeli jest tak rzeczywiście, to patriotyzm ekonomiczny należy traktować jako autentyczną, pełnoprawną formę patriotyzmu. Jeżeli przyjmiemy taką perspektywę, oznacza to, że patriotyzm nie jest wyłącznie czymś spektakularnym, odświętnym, co zakłada walkę o wyraźne, jasno wyartykułowane cele i wartości: istnieje również patriotyzm mniej epicki, mniej heroiczny, który polega na dokonywaniu licznych, prozaicznych wyborów, w których stawką być może nie jest nasze życie lub przetrwanie kultury czy narodu, które są jednak trudne z tego względu, że najczęściej nie rozpoznajemy, co jest w naszym dobrze pojętym narodowym i indywidualnym interesie.

***

Patriotyzm ekonomiczny to dużo więcej, niż wybory konsumenckie. Ile ważnych dla nas spraw podpada pod termin patriotyzm ekonomiczny, tyle będziemy tutaj sukcesywnie opisywać. Nasze rozważania będą wędrować meandrami rzeczywistości społecznej i ekonomicznej. Czasem zanurzymy się w analizie jakiegoś przypadku empirycznego, żywcem wziętego z otaczającej nas rzeczywistości, niekiedy jednak będziemy rozwijać teorię, celowo unikając prawdziwych przykładów (i posługując się zmyślonymi historiami).  Nasze uwagi i teksty będziemy stale rozwijać i w pewnym sensie poprawiać. Gotowi jesteśmy stale odnosić się do uwag pod naszymi tekstami, odpowiadać na pytania i zapotrzebowanie, a tam, gdzie trzeba, nawet korygować nasze poglądy. Niemniej nie zmienimy naszego głównego przesłania: Patriotyzm ekonomiczny ma w dzisiejszym świecie szczególną rolę do odegrania, a rola ta w kontekście Polski jest być może większa, niż w jakimkolwiek innym przypadku.

  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego (FKW) tworzą: dr Łukasz Afeltowicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Tomasz Jarmużek, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Joanna Szalacha-Jarmużek, Wyższa Szkoła Bankowa w Toruniu. Autorzy to badacze związani z toruńskimi uczelniami wyższymi, którzy reprezentują Fundację Kazimierza Wielkiego. FKW powstała w 2011, a jej prezesem jest Joanna Szalacha-Jarmużek, doktor socjologii specjalizująca się w socjologii ekonomicznej. Głównym obszarem działania FKW jest problematyka patriotyzmu ekonomicznego oraz promocja postaw i zachowań pozytywnie wpływających na dobro wspólne. Projektem flagowym jest inicjatywa Polski Ślad, łącząca w sobie działania edukacyjne oraz promocję polskiej przedsiębiorczości. -

    • Kris

      Ciekawy artykuł. Właśnie dzięki temu, że znajdują się ludzie chcący propagować patriotyzm ekonomiczny, także i ja od jakiegoś czasu jestem zwolennikiem tej idei. Dodatkowo cieszy, że za temat wzięli się Polscy naukowcy.
      Co do wyżej wspomnianego postępowania dziennikarza, to niekoniecznie prawda że w małym polskim sklepiku jest drożej. To jest stereotyp. Sam osobiście kupuje w sklepiku, który mam kilkadziesiąt metrów od domu i czasami znajdę coś tańszego niż w okolicznych supermarketach. A wiele produktów ma podobna cenę lub jest droższa o kilka, kilkadziesiąt groszy. Co przy obecnych cenach paliwa (dojazd do supermarketu) jest tylko ułudą droższego produktu.