PATRIOTYZM EKONOMICZNY jak tlen: podstawy teoretyczne i kwestie definicyjne

Patriotyzm ekonomiczny pojmowany jako zestaw postaw i poglądów jest dla systemu społeczno-gospodarczego niczym tlen dla organizmu. Co mamy przez to na myśli? Gdy tlenu jest pod dostatkiem, to nie myślimy o tym, że nim oddychamy, podobnie jak ryba nie rozmyśla o tym, że pływa w wodzie: jest dla nas czymś oczywistym, transparentnym, niewartym uwagi, ani tym bardziej dyskusji. Inaczej by było, gdybyśmy zaczęli odczuwać jego niedostatek: skutki niedotlenienia  pojawiają się szybko.

W poprzednim wpisie zaprezentowaliśmy patriotyzm ekonomiczny jako nowoczesną, prozaiczną, pozbawioną heroizmu odmianę patriotyzmu, komplementarną względem patriotyzmu „odświętnego”. W dyskursie publicznym termin ten pojawia się coraz częściej. Z jednej strony uznać należy to za pozytywne zjawisko, z drugiej jednak strony świadczyć to może o tym, że społeczeństwo polskie cierpi na deficyt tej formy patriotyzmu.

Bez wątpienia na deficyt patriotyzmu ekonomicznego nie cierpią USA, Francja, Wielka Brytania, Japonia, czy Korea Południowa. Brytyjscy i francuscy biznesmeni nie muszą deklarować się jako patrioci ekonomiczni, czy dywagować nad samym pojęciem: oni po prostu wcielają tę ideę w życie. To dla wielu z nich automatyzm. Zresztą nie dotyczy to zresztą wyłącznie biznesmenów; wszak mogą oni liczyć na wsparcie instytucji państwowych, także w wymiarze działalności służb specjalnych, których ważnym celem jest ochrona największych, rodzimych przedsiębiorstw postrzeganych jako zasób kluczowy z perspektywy interesu państwa. A więc postawa patriotyczna charakteryzuje również polityków i urzędników. Wreszcie sami konsumenci w swoich codziennych wyborach często biorą pod uwagę narodowość producenta lub kraj pochodzenia produktów. Innymi słowy, w przypadku wspomnianych krajów wspólny, narodowy interes gospodarczo-polityczny jest czymś tak oczywistym, że niewartym wspomnienia, bez względu na reprezentowaną opcję polityczną czy światopoglądową.

Patriotyzm ekonomiczny okazuje się kluczowy nie tylko dla utrzymania silnej pozycji danego kraju, ale jest również istotny dla rozwoju gospodarki. Najlepszym przykładem jest porównanie drogi rozwoju po 1945 roku dwóch krajów – Argentyny i Korei Południowej. Ta druga odrzuciła neoliberalną receptę na rozwój, podobnie jak wizję, wedle której wielki, międzynarodowy kapitał nie ma narodowości, zamiast tego konsekwentnie pielęgnowała rodzime podmioty gospodarcze. Zainwestowała w programy rozwoju nowoczesnych technologii, edukację i ochronę rodzimego przemysłu. W dużej mierze kierowano się przekonaniem, że „swoje” może być dobre. Argentyna (podobnie jak Chile) poszła ścieżką neoliberalną, kładąc nacisk na kwestie walutowe i ściągania inwestycji zagranicznych. Polska gospodarka po 1989 roku obrała ten właśnie kierunek, przyjmując za dobrą monetę oferowaną przez zagranicznych konsultantów wizję wolnego rynku, na którym rodzime podmioty musiały kiełkować bez ochrony ze strony państwa. Co ciekawe, nie zwrócono uwagi na to, że takie recepty rozwoju formułowali eksperci z krajów, które własną potęgę gospodarczą wybudowały na zgoła odmiennych fundamentach. Aby ocenić wybór ścieżki, postawmy sobie retoryczne pytanie: czy dziś po ponad 50 latach znamy jakieś marki samochodów argentyńskich, czy kupujemy w Polsce telewizory marek argentyńskich? Z drugiej zaś strony, czy mało jest koreańskich marek dostępnych w Polsce (i w jakich to branżach)?

Zachowania gospodarcze i wybory ekonomiczne w Polsce często dalekie są od modelu patriotycznego. Owszem, powszechnie uważamy, że nasze polskie produkty spożywcze są (bez)konkurencyjne, ale często nasz patriotyzm ekonomiczny na tym się kończy. Rzadziej już myślimy, że bardziej zaawansowane technologicznie polskie produkty mogą być najlepsze na świecie, co popycha niektóre przedsiębiorstwa, by nadawać swoim produktom obcobrzmiące nazwy. W sferze zachowań ekonomicznych zachowania patriotyczne nie są obecnie w Polsce czymś naturalnym i oczywistym. Tej postawy musimy dopiero się nauczyć i włączyć ją do kanonu zachowań automatycznych. Zanim się to jednak stanie, musimy uczynić samo pojęcie „patriotyzm ekonomiczny” obiektem świadomej refleksji. Wprowadzanie rozróżnień teoretycznych i definicji nie należy do czynności łatwych i przyjemnych, wydaje się jednak, że na obecnym etapie rozwoju patriotyzmu ekonomicznego w Polsce jest to nieodzowne.

patriotyzmem ekonomicznym  mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie podejmowane są decyzje o szeroko rozumianym charakterze ekonomicznym, czyli sprzedaży, kupna, wymiany, kooperacji, transferu środków, przyznania wsparcia finansowego itd.: jeśli osoba podejmująca daną decyzję bierze pod uwagę kwestię pozytywnego wpływu swojego działania na środowisko społeczno-kulturowo-polityczne, z którym się identyfikuje (może chodzić o kraj w rozumieniu geograficznym, społeczność, wspólnotę etniczno-kulturową) to mamy tu do czynienia ze zjawiskiem patriotyzmu ekonomicznego.

Kierując się takim rozumieniem patriotyzmu ekonomicznego, okazuje się, że pod kategorię tę podpada zarówno zachowanie konsumenta biorącego pod uwagę miejsce wytworzenia kupowanego produktu, ale także decyzję urzędnika o zleceniu realizacji projektu lokalnej firmie, która płaci podatki tu i nie wyprowadza środków za granice w postaci dywidend. Z patriotyzmem będziemy mieli jednak do czynienia, gdy przedsiębio

rstwo wybierze jako swego kontrahenta podmiot „grający w tej samej drużynie narodowej”, to jest związane z tym samym państwem, ewentualnie samo postanowi nie skorzystać z oferty raju podatkowego.

Biorąc pod uwagę podmioty przejawiające zachowania patriotyczne można wyróżnić patriotyzm konsumencki oraz gospodarczy. Zacznijmy od pierwszego z nich.

Patriotyzm konsumencki toświadome preferowanie podczas zakupów towarów i usług, których produkcja, promocja i związany z nimi obieg pieniędzy dotyczy kraju, wspólnoty lub kultury, z którą utożsamia się konsument. Czynnik patriotyzmu konsumenckiego może mieć różny wpływ na dokonywany wybór: niekiedy może być czynnikiem dominującym, innym razem dodatkowym. Jednak świadoma preferencja produktu ze względu na wspomniane czynniki musi wystąpić, aby można było mówić o patriotyzmie konsumenckim.

Kluczową kwestią jest ponownie kwestia świadomości konsekwencji wyborów. Modelowy konsument-patriota kieruje się rozpowszechnioną wiedzą o zależnościach między wydanymi przez niego pieniędzmi a zmianami zachodzącymi w jego otoczeniu, które przypuszczalnie prędzej lub później dotkną i jego. Tak pojmowany patriotyzm konsumencki wpisuje się w szeroki wachlarz świadomych, obywatelskich ruchów konsumenckich jak konsumpcja eco i fair trade.

Zachowań określanych mianem patriotyzmu ekonomicznego nie należy doszukiwać się wyłącznie po stronie konsumentów, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że większość konsumentów pełni również rolę producentów lub prosumentów, a często również dysponentów środków ekonomicznych. Także przedsiębiorcy mogą podejmować wysiłki w celu zmobilizowania konsumentów oraz zwiększenia synergii pomiędzy krajowymi podmiotami gospodarczymi, co należy właśnie do istoty patriotyzmu gospodarczego. Patriotyzm gospodarczy ma również wymiar polityczny, chociaż ponadpartyjny.

Rozważmy następujące przykłady patriotyzmu gospodarczego. Oto dwie firmy próbują stać się dostawcami części dla miejscowej firmy, która składa gotowy produkt. Oferują podobne ceny i jakość produktów. Jedna jest miejscowa, druga zagraniczna. Firma, która decyduje, wybiera firmę miejscową, ponieważ buduje to stałą kooperację i promocję wyrobów  firm krajowych, zwiększa obroty finansowe wspólnego państwa, a poza tym daje sygnał miejscowym konsumentom, że warto kupować nasze produkty.

A oto kolejny przykład, urząd wojewódzki musi zakupić pewną ilość mebli do szkół. Ma wiele ofert, ale nie wybiera najtańszej: decyduje się na nieco droższą. Jednak meble wyprodukuje konsorcjum miejscowych firm, z miejscowych materiałów. Tańszą ofertę proponowała firma zagraniczna, która miała zamiar produkt przywieźć, a pieniądze „wywieźć”. Skąd decyzja? Korzystniejsze dla województwa jest wsparcie firm miejscowych. I nie chodzi tu wcale o sentymenty: gra toczy się o  wzmocnienie miejscowej firmy, a w konsekwencji stabilności zatrudnienia w niej miejscowych pracowników, kooperacji z miejscowymi podwykonawcami, płacenia lokalnych podatków, promocji regionu przez silną markę, płacenia datków charytatywnych, bogacenia się miejscowych obywateli itd. W zależności od tego jakie czynniki uwzględnimy w naszym rachunku ekonomicznym – jak wiele wciągniemy do niego oddziaływań zewnętrznych, jak zwykle określa się te czynniki w ekonomii – taką uzyskamy kalkulację tego, co opłacalne. Patriotyzm ekonomiczny to po prostu inne podejście do naszych wyborów gospodarczych. Wyróżnia je przede wszystkim przyjęcie dłuższej perspektywy czasowej, czyli właśnie takiej, jaka powinna charakteryzować działanie podmioty ponadjednostkowe typu przedsiębiorstwa, samorządy, czy całe państwa.

Patriotyzm gospodarczy wyrażać się może również w budowaniu miejscowego lobby producenckiego, które namawia polityków do wspierania decyzji korzystnych dla miejscowego rynku, reprezentując interesy kraju, konsumentów. Politycy się zmieniają, tymczasem rozwiązania i interes społeczeństwa rozwijają się w dłuższej perspektywie czasowej, niż jedna lub dwie kadencje polityczne.

Patriotyzm gospodarczy charakteryzować może także postawę osób będących właścicielami i zarządcami przedsiębiorstw. Zgodnie z naszym rozumieniem charakteryzować powinna je lojalność w stosunku do swoich rodzimych klientów oraz państwa, w którym powstało przedsiębiorstwo i dzięki którego otoczeniu mogła się rozwinąć. Podkreślmy jednak, że zachowanie lojalności nie jest równoznaczne z rezygnacją z korzyści ekonomicznych; wręcz przeciwnie, twierdzimy, że w wielu sytuacjach zachowanie lojalności jest strategią wygrywającą z ekonomicznego punktu widzenia.

Wyrazem patriotyzmu gospodarczego jest nie tylko rezygnacja z korzyści raju podatkowego, ale także sposób sprzedaży udziałów lub własności rozwiniętego przedsiębiorstwa uwzględniający aspekt narodowy. Miarą patriotyzmu w tej sytuacji jest ważenie konsekwencji transakcji nie tylko dla kieszeni sprzedających, ale także dla samego przedsiębiorstwa, jego pracowników, kooperantów i konsumentów. Znowu w dłuższej perspektywie może opłacać się lojalność względem wspólnoty lub państwo. Przedsiębiorstwo może rozważyć, czy płacenie podatków tu, na miejscu może stać się elementem ich rynkowego wizerunku sprawiającego, że konsumenci chętniej sięgną po ich produkty, niż po produkty firmy, która traktuje Polskę wyłącznie jako „teren łowiecki”.

Decyzja o wyborze polskiego producenta lub dostawcy często może okazać się racjonalna dopiero w szerszym kontekście lub dłuższej perspektywie czasowej, gdy rozważymy gdzie trafią pieniądze, którymi zapłacimy za usługę lub towar, gdy uświadomimy sobie, jakich graczy wzmacniamy, a jakich osłabimy swoimi wyborami. Jest to tym trudniejsze, że rozmaite przedsiębiorstwa celowo prezentują się jako polskie podmioty, na przykład stosując w swojej identyfikacji wizualnej barwy narodowe lub komunikują w reklamach polskość (zjawisko to nazywamy „Polish-washing” nawiązując do „green-washing” czyli pozowania na przedsiębiorstwo proekologiczne). Ale na tym problemy się nie kończą. Niekiedy bowiem zagraniczne podmioty nie kryją swego pochodzenia, lecz argumentują, że sprzedają produkty wytwarzane przez polskich poddostawców lub same część swojej produkcji realizują w Polsce, tworząc dobre miejsca pracy dla Polaków. Z drugiej strony istnieją polskie przedsiębiorstwa, które co prawda płacą podatki w Polsce, lecz swoją produkcję przeniosły do krajów o tańszej sile roboczej. Zadać musimy sobie pytanie, czy ważniejsze jest to, czy produkt jest polski, czy może to, że jego zakup przekłada się na siłę państwa (zasilanego z naszych podatków) oraz siłę polskich przedsiębiorców, którzy dzięki zyskom będą mogli spróbować podbijać rynki zagraniczne, tworząc w polskich centralach stanowiska pracy nie dla personelu produkującego niezaawansowane technologicznie dobra, lecz dla menadżerów, projektantów i innych dobrze opłacanych specjalistów, będących również konsumentami zdolnymi napędzać rodzimą gospodarkę.

Tlen jest niezbędny do życia. Z pewnością można żyć bez patriotyzmu ekonomicznego. Pytanie jednak o to, jakiej jakości jest to życie. Jeśli ta metafora nie trafia do naszych Czytelników, to spójrzmy na to zjawisko jak na smar, dzięki któremu maszyna zajedzie dalej i po mniejszych kosztach eksploatacji materiału! Inną kwestią jest oczywiście to, że postawa patriotyzmu ekonomicznego, zwłaszcza z perspektywy przedsiębiorców wymaga nie tylko wiary w system wartości, ale także wiary w to, że ich wysiłek i decyzje znajdą wsparcie w instytucjach państwowych. Gdy inne, wspomniane na początku społeczeństwa cenią swoje przedsiębiorców, swoich producentów, to w dużej mierze jest to efektem tego, że elity polityczne i instytucje publiczne nie pogardzają tymi podmiotami i w widoczny sposób je wspierają zarówno symbolicznie, jak i poprzez konkretne decyzje. A taka postawa jest dla niech naturalna, jak oddychanie. Tak samo być powinno w Polsce, jeśli chcemy być zamożnym i niezależnym społeczeństwem.

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego

    Zespół Fundacji Kazimierza Wielkiego (FKW) tworzą: dr Łukasz Afeltowicz, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Tomasz Jarmużek, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Joanna Szalacha-Jarmużek, Wyższa Szkoła Bankowa w Toruniu. Autorzy to badacze związani z toruńskimi uczelniami wyższymi, którzy reprezentują Fundację Kazimierza Wielkiego. FKW powstała w 2011, a jej prezesem jest Joanna Szalacha-Jarmużek, doktor socjologii specjalizująca się w socjologii ekonomicznej. Głównym obszarem działania FKW jest problematyka patriotyzmu ekonomicznego oraz promocja postaw i zachowań pozytywnie wpływających na dobro wspólne. Projektem flagowym jest inicjatywa Polski Ślad, łącząca w sobie działania edukacyjne oraz promocję polskiej przedsiębiorczości. -

    • Adam

      Najgorsze jest to, że często na tematy kapitału/inwestycji wypowiadają się osoby (ekonomiści) zatrudnieni w zagranicznych koncernach, którym głoszenie takich tez jak powyżej jest niezręczne, wręcz nie wskazane.
      A co do naszych urzędników, przydałoby się, aby ktoś wśród nich przeprowadził akcję promocyjną i edukacyjną pt. „Skąd tak naprawdę biorą się pieniądze na ich pensje”. Na pewno sami ich nie wypracowują 😉

    • okt

      Duże inwestycje to inna bajka. Ale zobaczcie jak jest na świecie. Amerykanie kupują amerykański sprzęt, Niemcy niemiecki, a Polacy? Tak samo – niemiecki, amerykański itp… Mając wybór kupujmy polskie produktu. Ja np. nawet kupując jogurt patrzę, czy jest produkowany w Polsce. (Nawet jak firma zagraniczna to mleko polskie, polski pracownik itp )