„Piekielnie skuteczna dywersja” – Grupa Destrukcyjna „Wawelberga”

W nocy z 2 na 3 maja 1921 roku Śląskiem wstrząsnęła seria wybuchów, która całkowicie zaskoczyła Niemców. Wysadzonych zostało 7 mostów i torów kolejowych oraz 2 niemieckie pociągi towarowe. W takich okolicznościach wybuchło III powstanie śląskie, zaś za piekielnie skuteczną dywersją stała Grupa Destrukcyjna „Wawelberga”.

Plebiscyt

20 III 1921 r. na Górnym Śląsku odbył się plebiscyt poprzedzony dwoma powstaniami ludności domagającej się przyłączenia regionu do Polski. Mimo nadzoru sprawowanego angielsko-francusko-włoską Międzysojuszniczą Komisję Rządzącą i Plebiscytową, głosowanie odbywało się w atmosferze strachu i terroru, zaś strona niemiecka oprócz zaciekłej propagandy sprowadziła również na teren plebiscytu ok. 180 tys. osób z głębi Niemiec, aby poparły ich w głosowaniu.

Nic zatem dziwnego, że wynik okazał się niekorzystny dla Polski. Spośród 1,19 mln ważnie oddanych głosów 59,6% (707 tys.) opowiedziało się za Niemcami, za Polską zaś 40,4% (479 tys.). Biorąc pod uwagę statystki dotyczące gmin wynik ten był niewiele lepszy i wyniósł 44,7% (674) wobec 55,3% (834) dla strony niemieckiej.

Odznaka pamiątkowa Grupy Szturmowej Konrada Wawelberga.

III powstanie śląskie

Po otrzymaniu wyników MKRiP wysunęła bardzo niekorzystny dla Polski projekt podziału Górnego Śląska. Stało się tak na skutek polityki Wielkiej Brytanii i Włoch nastawionych przychylnie do pomysłu zostawienia jak największej części okręgu przemysłowego przy Niemczech. Związane to było m.in.  z wysoką kontrybucją wojenną, która Niemcy miały wypłacić aliantom. Anglicy obawiali się, że z osłabioną odebraniem przemysłu śląskiego gospodarką Berlin nie będzie w stanie uregulować długu. Rzeczypospolitej przypaść miały zatem jedynie południowo-wschodnie tereny rolne i niewielka część powiatu katowickiego.

Po podaniu tej informacji do wiadomości publicznej ludność odpowiedziała wielkim strajkiem powszechnym, zaś Korfanty na noc 2/3 maja 1921 roku zaplanował wybuch III powstania śląskiego, któremu początek miała dać akcja „Mosty”. Odpowiedzialnymi za nią zostali podkomendni kpt. Wawelberga.

Powstanie grupy Wawelberga

Jeszcze przed dniem głosowania, w grudniu 1920 roku, w ramach organizacji struktur i przygotowań do ewentualnych nowych działań powstańczych, Dowództwo Obrony Plebiscytu powołało do życia Referat Destrukcji. Kierownictwo nad nim, rozkazem organizacyjnym nr 2 z 1921 roku, powierzono kpt. Tadeuszowi Puszczyńskiemu, oficerowi Wojska Polskiego, dawnemu legioniście o pseudonimie „Konrad Wawelberg”. Jego zastępcami zostali por. Stanisław Baczyński, ps. „Büttner” (ojciec żołnierza-poety Krzysztofa Kamila Baczyńskiego) oraz por. Teofil Morelowski ps. „Johann Schmidt”.

WAWELBERG

kpt. Tadeusz Puszczyński.

Puszczyński od kwietnia 1920 r. kierował Wydziałem Plebiscytowym, zaś od sierpnia 1920 r. był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Zostając w 1921 roku szefem Referatu I Oddziału II Sztabu Generalnego WP podjął się misji dywersyjnych na terenach niemieckich przylegających do obszaru plebiscytowego.

W styczniu 1921 roku rozpoczęto organizację i szkolenie oddziałów dywersyjnych. Referat podzielono na 4 grupy: „A”, „G”, „UE”, „N”. W lutym 1921 roku oddział liczył 9 oficerów, 15 podoficerów i 22 szeregowych, jednakże już w maju skład grupy wynosił 85 osób (22 oficerów, 6 podoficerów, 57 szeregowych).

Szkolenie

Kpt. Puszczyński musiał działać w pełnej konspiracji, w szczególności, iż w samym Dowództwie Obrony Plebiscytu i innych oddziałach powstańczych Niemcy mieli swoich agentów. Przekonał się o tym dotkliwie, gdy próbowano go zabić podczas spotkania w miejscu znanym jedynie Dowództwu. Wprowadzono zatem ścisłe zasady. Wszystkie rozkazy przechodziły jedynie przez ręce Wawelberga i oficera gospodarczego. Każdy oddział był odizolowany, kontakty pomiędzy poszczególnymi grupami były niemożliwe, zaś żaden z żołnierzy, łącznie z oficerami, aż do momentu otrzymania decydującego rozkaz nie znał dokładnych planów, ani nawet daty rozpoczęcia akcji. Pomimo tak ścisłych zasad Niemcy dowiedzieli się o planowanej akcji, zaś mosty, ważniejsze urzędy i przejazdy kolejowe obsadzili alianccy żołnierze, co dodatkowo utrudniało akcję.

Głęboko zakonspirowane oddziały przez cały czas szkoliły się w przeprowadzaniu akcji dywersyjnych, zakładaniu ładunków wybuchowych na czas z uwzględnieniem warunków terenowych. Gromadzono broń i materiały wybuchowe, przeprowadzano także próbne detonacje.

Główny obóz szkoleniowy powstał pod Sosnowcem. Każdy odział był szkolony oddzielnie w grupach maksymalnie pięcioosobowych. Mimo, iż znaczna część członków tej grupy do zadań specjalnych składała się z wojskowych i powstańców mających za sobą doświadczenie bojowe, to jednak intensywne szkolenie jednego oddziału trwało ok. 3 tygodni. Prowadził je wybitny specjalista saper Tadeusz Sztrum de Sztrem ps. „Mały”.

O poziomie wyszkolenia wawelberczyków świadczyć może fakt, iż każdy żołnierz umiał samodzielnie skonstruować bombę z zapalnikiem czasowym, zarówno zegarowym, czasowym, jak i elektrycznym, podłączyć ją i bezpiecznie odpalić. Każdy również potrafił posługiwać się bronią, walczyć wręcz i był w doskonałej formie fizycznej. Nic zatem dziwnego, że wysadzenie mostu w ciągu kilku minut po uprzednim kilkukilometrowym marszu nie stanowiło dla nich problemu.

Celem działania Referatu miało być uniemożliwienie Niemcom szybkiego przerzucenia wojsk i unieruchomienia działających nielegalnie na całym terenie plebiscytowym bojówek i freikorpsów.

Akcja „Mosty”

Po wyznaczeniu terminu powstania Dowództwo Obrony Plebiscytu wydało kpt. Wawelbergowi rozkaz rozpoczęcia działań dywersyjnych. Noc z 2/3 maja 1921 r. wyznaczono na datę rozpoczęcia akcji „Mosty”, której celem było jednoczesne wysadzenie wielu mostów i zablokowanie przejazdów kolejowych od strony Niemiec.

Zniszczony most na Odrze

Zniszczony most na Odrze.

Dowódcy poszczególnych grup przeprowadzili mobilizację swoich ludzi. Oddziały otrzymały szczegółowe zadania oraz przydział broni, amunicji i ładunków wybuchowych, a następnie wyruszyły do wcześniej rozpoznanych celów.

Pierwszy wybuch nastąpił około godz. 1:00, gdy sześcioosobowy oddział z grupy „G” zburzył żelazny most kolejowy przerzucony przez rzekę Białą koło wsi Dobra. Zniszczenie mostu miało dokonać się wcześniej, jednakże powstańcy czekali na bezpieczny przejazd pociągu osobowego, chcąc uniknąć postronnych ofiar. Po przejechaniu przez pociąg zerwano przewody telefoniczne i telegraficzne i odpalono ładunki. Most zawalił się do rzeki.

Niezwykłą wprost sprawnością okazali się żołnierze pchor. Janusza Meissnera ps. „Orski” z grupy „UE”, który we trójkę, po 12-kilometrowym nocnym marszu, w ciągu 7 minut zaminowali i wysadzili w powietrze wiadukt kolejowy wraz z jadącym w owej chwili niemieckim pociągiem towarowym. Tym samym uniemożliwili ruch pomiędzy Nysą, a Racławicami Śląskimi, po czym bez strat dotarli do punktu zbornego.

Także inne oddziały sprawiły się wyjątkowo dobrze. Pomimo strat spowodowanych aresztowaniami akcja „Mosty” zakończyła się pełnym sukcesem. Wysadzono: most żelazny pod Dobrem, most kolejowy pod Popielowem, tor na trasie Opole – Wrocław, most jednoprzęsłowy pod Racławicami Śląskimi, most pod Dzierżysławicami, wiadukt kolejowy pod Racławicami, most kolejowy pod Szczepanowicami oraz most i tory kolejowe pod Smardami.

Pociąg wykolejony pod Kędzierzynem

Pociąg wykolejony pod Kędzierzynem.

Zniszczono w sumie 9 linii kolejowych oraz 2 niemieckie pociągi towarowe paraliżując tym samym ruch kolejowy do Kędzierzyna, Gogolina, Raciborza, Nysy, Opola i Racławic Śląskich. Wbrew opiniom, iż „Prędzej wszystkie ryby w Odrze wyzdychają, niż Puszczyński wysadzi choć jeden most” Niemcy zostali zablokowani. Uniemożliwiono im szybkie przerzucenie wojsk do obszaru objętego rozpoczętym wówczas powstaniem.

Wróg był zaskoczony i wściekły, nagroda za wydanie winnych uszkodzenia jednego tylko z mostów wynosiła 10 tys. marek.

Walki o Strzelce Opolskie

Punkt zborny znajdował się w Kamieniu Śląskim, gdzie 5 maja stawili się pozostali na wolności wawelberczycy. Swoimi umiejętnościami znacznie przewyższali zwykłych powstańców, dlatego też od razu skierowano ich do walk o Strzelce Opolskie, gdzie 4 maja Niemców czynnie wsparli włoscy strzelcy alpejscy i francuska artyleria.

Nad chaosem panującym w szeregach powstańczych po stracie dowódcy zgrupowania „Harden” zapanował dopiero kpt. Wawelberg. Objął dowodzenie i przegrupował podległe mu oddziały. Następnie wezwał na pomoc dwa bataliony por. Ludwika Romanowskiego ps. „Śmiały” stacjonujące w odległości 30 km od kwatery w Warmuntowicach.

Atak na Strzelce Opolskie zaplanowano na godzinę 17. Liczono, że w czasie walk zdąży dołączyć Romanowski. Podczas przygotowań do ataku w kwaterze Puszczyńskiego zjawili się oficerowie alianccy i zażądali poddania się grożąc nawet uśmierceniem zakładników. Podczas burzliwych pertraktacji nadszedł Śmiały w sile 600 ludzi, zaś Wawelberg rozkazał swym oddziałom wielokrotnie maszerować obok miejsca rozmów. Przestraszeni siłą powstańców alianci przystali na wszelkie żądania Polaków, jeńcy zostali wypuszczeni, a polskie oddziały swobodnie przemaszerowały przez miasto.

Grupa Destrukcyjna Wawelberga

Po stawieniu się oddziału Puszczyńskiego w Radzionkowie zdecydowano o rozbudowaniu Referatu Destrukcji pod nazwą „Grupa Destrukcyjna Wawelberga”. Oddział miał przejść do działań zaczepno-obronnych. Jego celem miało być „wzmocnienie powstańczej linii obronnej przez przeprowadzenie zniszczeń na naszym przedpolu (….)”.

Znacznie powiększono stan grupy, przybyli doń znakomici saperzy, wprawieni bojowcy PPS, kadeci, którzy uciekli z korpusów Lwowa i Modlina oraz członkowie ZNMS. Przeprowadzono krótki, intensywne szkolenie, po którym Grupa natychmiast wyruszyła na front na wieść o koncentracji wroga i planowanym uderzeniu na Kędzierzyn.

Wawelberczycy siali zniszczenie na tyłach Niemców aż do 30 km za linią frontu. Niszczyli cele po stronie niemieckiej, utrudniali marsz ich wojsk i przecinali linie aprowizacyjne. Pieczę nad wszelkimi dywersjami o charakterze politycznym sprawowali właśnie żołnierze Wawelberga.

Jak podawał kpt. Puszczyński w instrukcji dla swoich oddziałów: „powinno być, aby odłamki wysadzanych obiektów padały na głowy atakujących Niemców” oraz „ambicją tak dowódców oddziałów, jak i ich członków powinno być dokonywanie zniszczeń w ten sposób, aby doraźna ich odbudowa była niemożliwością”.

Dbano jednocześnie o to, aby Grupa była nieuchwytna, co znakomicie im się udawało. Dodatkowo, według instrukcji NKWP, nigdy nie wysadzono mostów przed oddziałami powstańczymi, aby nie odcinać im możliwości odwrotu.

Grupa Konrada Wawelberga

W połowie czerwca 1921 roku Grupa Destrukcyjna została wycofana z frontu. Rozpoczęto jej rozbudowę zgodnie z zaleceniami NKWP, która planowała przekształcenie jej w specjalną grupę szturmową pod nazwą „Grupa Konrada Wawelberga”. W czasie przekształcania, 25 czerwca podpisano jednak układ o zaprzestaniu działań wojennych na Górnym Śląsku, a 5 lipca zawarto rozejm. W lipcu oddział został ostatecznie rozwiązany.

Niesamowita historia specjalsów „Konrada Wawelberga” zainspirowała nas do stworzenia wzoru „Grupa Wawelberg”.

Koszulka patriotyczna "Grupa Wawelberg" marki Surge Polonia A. D. 2014

Koszulka patriotyczna „Grupa Wawelberg” marki Surge Polonia A. D. 2014.

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Piotr Kołodziej

    Piotr Kołodziej

    Historyk, publicysta, programista. Od 2006 r. redaktor "Historia.org.pl". Specjalizuje się w historii XIX wieku, w szczególności Polski pod zaborami. Jego zainteresowania dotyczą również aspektów militarnych wojny polsko-bolszewickiej oraz okresu kształtowania się granic.

    • Gniewko

      świetny artykuł, zapraszam do Muzeum Czynu Powstańczego na Górę Św. Anny,
      jedynie mała literówka powinno być -Warmątowice*(wieś k.Strzelec Op.) w tekście znajduje się Warmuntowice*
      pozdrawiam:)

    • Amar

      Bardzo mi się podobał,ten artykuł,nie słyszałem,wcześniej o tej grupie.Fajny temat na film….niestety teraz tylko POmarzyć można.