Węgrzy w Legionach Polskich

Kiedy wybuchła I wojna światowa Legiony Polskie zasiliła duża grupa młodych Węgrów – wśród nich byli nawet 14-latkowie! Chcieli oddać dług wdzięczności Polsce za pomoc w antyaustriackim i antyrosyjskim powstaniu węgierskim 1848/1849 r. Pomimo, że do końca służby nie nauczyli się języka polskiego, bohatersko zapisali się na kartach polskiej historii. Dzisiaj mało kto o tym wie, ale w 1939 r. część węgierskich ex-legionistów ponownie pomogła Polsce i biła się z Niemcami…

Mieli bardzo duży temperament, kłócili się między sobą. Pełnili dość ostro swoją służbę i nieraz ludność miejscowa, która nie umiała się z nimi porozumiewać, miała trochę kłopotu – wspominał polski legionista Bolesław Waligóra. W pamięci szczególnie utkwiła mu postać jednego z węgierskich legionistów o nazwisku Karol Kiszmok. Był silniejszy fizycznie, bardziej zapalczywy i reprezentował pełnego krwi i temperamentu Madziara. Był odważny wprost do szaleństwa i mógł popełnić nie raz wariacki czyn. Wybuchy jego były nieoczekiwane. Przede wszystkim nie uznawał wszystkiego, co z zewnątrz trąciło wschodem, nazywał to wtedy barbarzyństwem i z obrzydzeniem krzywił się. Pamiętam raz szliśmy z jednym patrolem pod Optową na przedpolu, gotowi w każdej chwili do starcia z Moskalami. Na szpicy szedł wtedy między innymi Kiszmok. Nagle w pewnej chwili wpadliśmy na patrol nieprzyjacielski, który niespodziewanie ukazał się. Ubezpieczenia cofnęły się z przodu celem umożliwienia reszcie patrolu walki, po to aby reszta mogła strzelać. Jednakże nie mogliśmy strzelać, gdyż na przedzie pozostał sam Kiszmok i z bliskiej odległości strzelał do nieprzyjaciela. Nie mogliśmy strzelać, aby Kiszmoka nie razić. Źli cofaliśmy się. Po wycofaniu się pytaliśmy go dlaczego został. Wówczas Kiszmok z dumą mówił łamanym polsko-węgierskim językiem: „Kiszmok – Madziar nie boi się Moskali”. Podziwialiśmy jego odwagę.

Pod polskim sztandarem

Po wybuchu I wojny światowej Polacy rozpoczęli tworzyć Legiony Polskie przy boku monarchii Austro-Węgierskiej przeciw Rosji. Pamięć o polsko-węgierskim braterstwie broni u progu XX wieku była w społeczeństwie węgierskim bardzo żywa. Do Legionów zaczęli się zgłaszać Węgrzy. Widząc ich duże zainteresowanie, Polacy rozpoczęli organizować werbunek w Budapeszcie. Władze oficjalnie zabraniały wstępować do Legionów osobom zobowiązanym do służby w siłach zbrojnych monarchii. Do Legionów mógł wstąpić ochotnik, który nie podlegał poborowi. Trzeba było mieć ukończone 16 lat i dostać pozwolenie od rodziców. Wielu ochotników uciekało z domu do Legionów. Fałszowali podpis rodziców, a komisja poborowa nie weryfikowała tych dokumentów. W ten sposób wielu niepełnoletnich Węgrów dostało się do Legionów. Zdarzali się żołnierze w wieku 14 – 16 lat. Łącznie było takich kilkunastu. Większość zwerbowanych Węgrów pochodziła z najniższych warstw społecznych, część było uczniami i pracownikami umysłowymi. Łącznie w 1914 r. do Legionów Polskich wstąpiło ok. 500 Węgrów i była to najliczniejsza grupa obcokrajowców.

Legioniści podczas walk w Karpatach Wschodnich.

Legioniści podczas walk w Karpatach Wschodnich.

Węgrzy decydowali się na służbę w legionowych szeregach przede wszystkim z pobudek ideowych. Wielu z nich chciało się odwzajemnić za walkę Polaków o wolność Węgier w latach 1848-1849. Poniesieni romantyczną wizją, postanowili chwycić za broń i walczyć przeciw znienawidzonemu wrogowi – Rosji. Jako młodzi ludzie nie zdawali sobie zapewne sprawy, że wojna to nie zabawa, ale śmiertelnie poważne przedsięwzięcie. Wielu na pewno zgłosiło się z tęsknoty za przygodą i w celu zdobycia nieśmiertelnej chwały.

Większość Węgrów przydzielono do II Brygady Legionów, która walczyła z Rosjanami na przełomie 1914/15 r. w Karpatach Wschodnich. Ok. 100 węgierskich żołnierzy służyło w tzw. „kompanii węgierskiej”, pozostali zaś zostali rozproszeni po wielu pododdziałach. Duża część z nich pozostała w legionowych szeregach aż do kryzysu przysięgowego w 1917 r. Polscy legioniści bardzo lubili Węgrów. Cenili ich szczególnie za niemal szaleńczą odwagę. W części relacji Polaków znajdziemy opinię, że niektórzy Węgrzy byli bardziej odważni niż przeciętni polscy legioniści. Polacy bardzo się zżyli z Madziarami. Pomimo problemów językowych (większość Węgrów nigdy nie nauczyła się poprawnie mówić po polsku!) byli traktowani na takich samych prawach i nie było między nimi cienia różnicy. Madziarzy byli z nami w sitwie i wobec tego czy w boju, czy przy kotle, przy fasunku i wszędzie byli wiernymi „sitwesami” – wspominał legionista Bolesława Waligóra. Łączne straty Węgrów wyniosły 31% stanu wyjściowego, w tym poległo 19, a 73 zostało rannych.

Węgrzy do tego stopnia zżyli się z Polakami, że część z nich postanowiła osiedlić się w Polce. Dwóch z nich poświeciło się zawodowej służbie wojskowej. Chorąży János Czebe służył w jednostce ochrony prezydenta Rzeczypospolitej w Belwederze, a Michał Steiner został oficerem zawodowym WP w stopniu majora.

Por. Marek ze sztandarem ofiarowanym przez węgierskich studentów.

Polski oficer legionowy ze sztandarem ofiarowanym przez węgierskich studentów.

Przeciw Niemcom

Więzy nawiązane podczas służby w Legionach były bardzo trwałe. Węgierscy ex-legioniści postanowili założyć stowarzyszenie i w 1930 r. powołali w Budapeszcie Związek Legionistów Polskich (ZLP). Oddział w Budapeszcie nie był uznawany za legalny przez centralę ZLP w Warszawie. Nie uznawały go również władze państwowe Węgier. Możliwe, że nie patrzyły życzliwym okiem z powodu zbytniego zbratania się z Polakami. Pomimo tego przyjmowano ich na zjazdach w Polsce z honorami. Ostatni raz w Polsce delegacja z Węgier gościła w sierpniu 1939 r. w sile 56 osób. Polskie władze z dużym opóźnieniem, ale zdobyły się na gest i postanowiły odznaczyć zasłużonych dla Polski węgierskich legionistów. Na początku 1939 r. odznaczyli ok. 200 weteranów Medalami i Krzyżami Niepodległości. Odznaczenia, oprócz szacunku, dawały również materialne korzyści w postaci zapomóg fundowanych ze środków państwa polskiego. Było to szczególnie ważne, ponieważ większość ex-legionistów była biednymi robotnikami, a część z nich nie miała stałej pracy.

W obliczu zbliżającej się kolejnej wojny, ex-legioniści w Budapeszcie czynili przygotowania i werbowali ochotników do walki. Po ataku Niemiec na Polskę w 1939 r. złożyli na ręce polskiego attaché wojskowego na Węgrzech ppłk Jana Emisarskiego deklarację o swojej gotowości do pomocy Polsce. 10 ex-legionistów chwyciło za broń i walczyło po polskiej stronie przeciw Niemcom. Jeden z nich poległ, a drugi został schwytany i zginął w obozie koncentracyjnym. Dwóch ex-legionistów pomagało polskim uchodźcom i wojskowym, którzy przeszli na Węgry po wkroczeniu Sowietów. Później legioniści z Budapesztu pomagali polskim żołnierzom ukrywającym się na Węgrzech, których celem było przedarcie się do Wojska Polskiego we Francji. Zapewniali im konspiracyjne mieszkania. 19 III 1944 r. działalność węgierskich ex-legionistów została wstrzymana, kiedy to Niemcy rozpoczęli okupację ich ojczyzny. Prezes oddziału trafił nawet do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, ale przeżył wojnę. W 1945 r. ZLP wznowił działalność. Organizację ostatecznie zlikwidowano dopiero w 1948 r., kiedy to krajowi komuniści rozwiązali wszystkie nie lewicowe organizacje, stowarzyszenia itp.

 

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Mateusz Staroń

    Mateusz Staroń

    Historyk, współzałożyciel pierwszej na świecie marki odzieży patriotycznej Surge Polonia. Wyróżniony w konkursie IPN-u na "Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2010 r." Autor publikacji naukowych m. in. książki "Likwidacja Polskiego Korpusu Posiłkowego w 1918 r." oraz artykułów popularyzatorskich na blogu Surge Polonia. Jego wielkimi pasjami są historia i góry.

    • Marcin Ściegienny

      powstanie w 1848 chyba nie do końca było antyrosyjskie 😉

      • Mateusz Staroń

        Po wkroczeniu Rosjan siłą rzeczy stało się antyrosyjskie. Oczywiście
        pierwotnie wybuchło przeciw Austriakom – informację już uściśliłem:)
        Dzięki.