Polski Oskar Schindler

Dr Eugeniusz Łazowski uratował więcej osób niż wszystkim znany Oskar Schindler, którego historię sfilmował Steven Spielberg w słynnym filmie „Lista Schindlera”. Polak dokonał tego sprytem i niesamowitą odwagą – jego historia jest wręcz nieprawdopodobna. Jego życiorys to gotowy scenariusz na film sensacyjny.

Eugeniusz Łazowski urodził się w 1913 r. w Częstochowie. Wychował się w patriotycznej rodzinie o silnych korzeniach niepodległościowych. Jego babka uczestniczyła w Powstaniu Styczniowym, a ojciec był członkiem organizacji bojowej PPS, działaczem „Strzelca”, POW i walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Eugeniusz po ukończeniu warszawskiego gimnazjum (jego kolegą ze szkolnej ławy był Jan Nowak-Jeziorański) wstąpił do Szkoły Podchorążych Sanitarnych (SPS) i jako jej uczeń studiował medycynę na Uniwersytecie Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Należał do harcerstwa. Miał zostać lekarzem wojskowym. Wybuch II wojny światowej zastał go w trakcie zdawania egzaminów końcowych.

Eugeniusz Łazowski przed wojną jako podchorąży.

Eugeniusz Łazowski przed wojną jako podchorąży.

Cztery cuda

SPS została ewakuowana do twierdzy w Brześciu nad Bugiem. Tutaj otrzymał przydział do pociągu sanitarnego. 15 września 1939 r. pociąg oznaczony czerwonym krzyżem został zbombardowany przez niemieckie lotnictwo. Po tym przyłączył się do batalionu KOP „Budsław” KOP. Podczas pierwszego starcia z Sowietami cudem uniknął śmierci – sowiecka kula uderzyła w obiektyw jego aparatu fotograficznego, który miał zawieszony na szyi. Wkrótce został wzięty do niewoli przez Sowietów. Gdzieś między Kowlem a Włodzimierzem Wołyńskim uciekł z transportu kolejowego zmierzającego w głąb ZSRR. Nazwiska oficerów, którzy znajdowali się w tym eszelonie, znalazły się później na listach katyńskich. Pieszo dotarł na teren niemieckiej okupacji. Podczas wędrówki do Lublina został schwytany przez niemiecki patrol. Osadzono go w prowizorycznym obozie jenieckim, z którego po 2 godzinach odsiadki brawurowo uciekł. Zamiast do Warszawy postanowił udać się do Stalowej Woli, gdzie mieszkała matka jego narzeczonej. Okazało się, że jest tam również jego wybranka – Murka (Maria Tołwińska – córka Ludwika, dyrektora naczelnego budowy huty i miasta Stalowa Wola). Wrócił jeszcze do Warszawy, żeby sprawdzić co się stało z jego rodzicami. Tu nawiązał pierwsze kontakty konspiracyjne. W listopadzie 1939 r. wziął ślub z Murką w Stalowej Woli, a następnie wrócił do Warszawy, żeby zdać zaległe egzaminy. Rozpoczął pracę w szpitalu, a jego żona w laboratorium szpitalnym. W styczniu 1940 r. dokończył egzaminy i otrzymał dyplom. Niespodziewanie został aresztowany przez gestapo. Po wyjaśnieniu sytuacji został wypuszczony. Wraz z ukończeniem stażu postanowił z żoną wyjechać do Rozwadowa k. Stalowej Woli. W ciągu zaledwie kilku miesięcy kilkukrotnie cudem uniknął śmierci.

Dywersja immunologiczna

Zatrudnił się w oddziale PCK w Rozwadowie, który powołała księżna Anna Lubomirska. Prowadził ambulatorium i prywatną praktykę lekarską. Był również lekarzem dworu księżnej i pracował w Ubezpieczalni Społecznej w Stalowej Woli. Pomagał wszystkim – Polakom, Żydom, Cyganom, a nawet zdarzyło mu się pomóc niemieckiemu esesmanowi. Zaangażował się w konspirację. Działał w oddziale Narodowej Organizacji Wojskowej Marcina Kusińskiego „Kruka”, a później Armii Krajowej obwodu „Niwa” (Nisko-Stalowa Wola). W rozwadowskiej placówce „Wilcze Łyko” (później Kedyw AK) opatrywał rannych partyzantów i żołnierzy AK, pomagał zdekonspirowanym w znalezieniu bezpiecznej kryjówki. Dostarczał medykamentów i był lekarzem oddziału partyzanckiego „Ojca Jana”. Jak sam pisał: było mi absolutnie obojętne jaka jest nazwa, albo orientacja polityczna organizacji, do której należę, aby jej celem była niepodległość, a drogą do tego celu – walka z Niemcami.

Eugeniusz łazowski, 1954 r.

Eugeniusz Łazowski, 1954 r.

Łazowski zastanawiał się co takiego mógłby zrobić jeszcze, żeby przeciwdziałać niemieckiemu terrorowi: Dręczyło mnie pytanie: co mogę czynić więcej poza tradycyjnym obowiązkiem zawodowym leczenia i zapobiegania chorobom. Chociaż leczenie rannych lub chorych ludzi podziemia było niebezpieczne – ale to mało! Jak bronić przed niemiecką zagładą? Co mam robić? Jeszcze nie wiedziałem. Trwająca wojna, głód, duże zagęszczenie i przemieszczanie ludności w Generalnym Gubernatorstwie sprawiały, że zaczęły się szerzyć choroby zakaźne. Niemcy wywozili tysiące Polaków na roboty przymusowe i bali się jak ognia tyfusu plamistego, w szczególności jego epidemii u siebie w kraju. Niemieckie władze sanitarne były wyczulone na tym punkcie i pieczołowicie przeciwdziałały tyfusowi. Łazowski wkrótce spotkał się z dr Stanisławem Matulewiczem, jego przyjacielem z Warszawy, który w czerwcu 1941 r. zamieszkał i rozpoczął pracę w okolicach Stalowej Woli. W komórce za mieszkaniem urządził on prywatne, prymitywne laboratorium i wyjawił Łazowskiemu pewien sekret. Odkrył, że krew osób zakażonych bakterią Proteus OX19, która była zupełnie niegroźna, w testach wygląda identycznie jak u osób zakażonych śmiertelnym tyfusem plamistym. Wykonał pierwsze testy i sprawdził działanie – wszystko potwierdzało jego przypuszczenia. Było to ważne odkrycie naukowe. W mojej głowie powstała myśl wykorzystania odkrycia Staśka na większą skalę – wspominał po latach Łazowski. Możemy wywołać SZTUCZNĄ epidemię tyfusu, nastraszyć Niemców – będą się bali szwendać w naszych stronach, wywozić ludzi do Rzeszy – może ustaną aresztowania i rekwizycje?

Matulewicz zgodził się na propozycję swojego przyjaciela. Rozpoczęli śmiertelnie niebezpieczną „prywatną wojnę”, o której wiedzieli tylko oni sami. Wkrótce ustalili zasady „prowadzenia” epidemii. Przypadki zachorowań miały się rozprzestrzeniać wzdłuż szlaków komunikacyjnych, a ich ilość nasilać się zimą i maleć w lecie. Ustalili zasady konspiracji – ograniczyli swoje kontakty do minimum i pracowali osobno. Bakterię Proteus, która nie był szkodliwa, ale wręcz dodatnio wpływała na organizm pacjenta, wstrzykiwali wybranym osobom z objawami grypowymi i bólem głowy. Osoby „zakażone” tyfusem nie miały pojęcia o tym procederze. Początkowo „epidemię” prowadzili bardzo ostrożnie – zbierali pierwsze doświadczenia i obserwowali okupantów. Po pewnym czasie Niemcy zaczęli się bać wybuchu epidemii. Zimą 1942/43 konspiratorzy postanowili zadziałać na większą skalę. Wkrótce było tyle przypadków, że przekroczyły one normy statystyczne. Kilka okolicznych gmin niemieckie władze sanitarne objęły epidemią tyfusu plamistego. Dzięki temu ustały wywózki do prac przymusowych i obozów koncentracyjnych. Umożliwiło to również przetrwanie wojny społeczności żydowskiej w Stalowej Woli. Były powody do świętowania: wypiliśmy ze Staśkiem „podchorążackiego kielicha” i pogratulowaliśmy sobie nawzajem. Gdyby nie odkrycie Staśka, humanitarne jego zastosowanie nie byłoby możliwe. Niemcy byli przerażeni „epidemią”. Jedynie Stasiek i ja wiedzieliśmy, że epidemia w rzeczywistości nie istnieje. Poważna bitwa w naszej „prywatnej wojnie” z Niemcami została wygrana. Wkrótce jednak Niemcy zaczęli podejrzewać, że epidemia jest sztucznie wywołana i wysłali kontrolę – niczego jednak nie wykryła. Łazowski ostatecznie epidemię wygasił w połowie 1944 r., ponieważ zbliżał się front wschodni. W lipcu 1944 r. po ostrzeżeniu go, że będzie zlikwidowany przez Gestapo za pomoc rannym partyzantom, uciekł z Rozwadowa. Razem z rodziną wyjechał do Stalowej Woli. Szukał później schronienia w Rudniku przed aresztowaniami ze strony komunistów, a następnie dotarł do Warszawy. Szacuje się, że dzięki – jak to sami nazywali, „dywersji immunologicznej”, Łazowski z Matulewiczem uratowali przed śmiercią ok. 8 tys. osób.

Z żoną Murką. Zdjęcie z czasów wojny.

Z żoną Murką.

Na emigracji

W 1945 r. znalazł pracę w Klinice Akademii Medycznej oraz Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. W 1958 roku wyjechał z rodziną do USA jako stypendysta Fundacji Rockefellera. W USA został profesorem pediatrii w Uniwersytecie Stanowym w Illinois. W latach 80. przeszedł na emeryturę i zamieszkał w stanie Oregon. Napisał ponad sto prac naukowych w języku polskim i angielskim oraz wspomnienia Prywatna wojna. Wspomnienia lekarza-żołnierza 1933-1944. Na postawie tych wspomnień nakręcono w USA film dokumentalny pt. A Private War. W 2000 r. odwiedził Rozwadów z ekipą filmową i amerykańskim producentem Ryanem Banks. Podczas wizyty kręcili zdjęcia do wspomnianego filmu. Miał okazję również spotkać się po latach z Matulewiczem. Była to pierwsza wizyta Łazowskiego od czasu okupacji i jego jedyna. Zmarł 16 grudnia 2006 roku w USA w Eugene, w stanie Oregon.

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Mateusz Staroń

    Mateusz Staroń

    Historyk, współzałożyciel pierwszej na świecie marki odzieży patriotycznej Surge Polonia. Wyróżniony w konkursie IPN-u na "Najlepszy Debiut Historyczny Roku 2010 r." Autor publikacji naukowych m. in. książki "Likwidacja Polskiego Korpusu Posiłkowego w 1918 r." oraz artykułów popularyzatorskich na blogu Surge Polonia. Jego wielkimi pasjami są historia i góry.