Ojcowie niepodległości: Romuald Traugutt, ostatni dyktator powstania styczniowego

Poranek 5 sierpnia 1864 roku, stoki Cytadeli Warszawskiej. Trwają przygotowania do egzekucji. Straceni mają być członkowie Rządu Narodowego – naczelnego organu polskiej władzy podczas powstania styczniowego. Wśród nich znajduje się Romuald Traugutt. Jego ostatni dyktator.

Kiedy patrzy się na zachowane fotografie Traugutta, nie widzi się stereotypowego bohatera jak z obrazów dawnych mistrzów. Chuda twarz ozdobiona charakterystycznym wąsem, wydęte usta, lekko skośne oczy spoglądające zza okrągłych okularów. A jednak zaliczany jest on do grona najważniejszych bohaterów narodowych.

Romuald Traugutt w mundurze armii rosyjskiej.

 

Od carskiej armii…

Romuald przyszedł na świat w dworku dzierżawionym przez Trauguttów w Szostakowie. Dzisiaj jest to niewielka wioska na Białorusi, kilka kilometrów od granicy z Polską. Wychowany został – jak wielu jego rówieśników – w duchu patriotycznym. Zadbała o to ukochana babcia – Justyna Błocka.

W wieku 18 lat Traugutt wstąpił jako saper do carskiej armii. Kariera wojskowa nie była jego marzeniem – wcześniej nieskutecznie próbował dostać się do Instytutu Inżynierów Dróg Komunikacyjnych w Petersburgu. Dla młodych ziemian armia często była jednak jedynym wyborem. Tak zaczął się niechlubny – z perspektywy wieków – okres życia Traugutta.

Na banknocie 20-złotowym z czasów PRL.

W wojsku pełnił elitarną funkcję. Jako saper, wkrótce w stopniu oficerskim, odpowiadał przede wszystkim za prace inżynieryjne i fortyfikacyjne. Kto wie? Być może było to spełnienie marzeń z czasów młodości?

Pierwsze doświadczenia wojenne zdobył… tłumiąc rewolucję węgierską podczas Wiosny Ludów 1849 roku. Jego oddział mógł mieć przeciwko sobie legendarnych żołnierzy Józefa Bema. Kilka lat później walczył w wojnie krymskiej. Na wojennym szlaku odniósł wiele sukcesów – odznaczony został przez Rosjan Orderem św. Anny, medalami za stłumienie powstań narodowowyzwoleńczych na Węgrzech i w Transylwanii oraz za obronę Sewastopola.

W wojsku carskim zrobił błyskotliwą karierę: od junkra po podpułkownika.

… przez tragedie rodzinne…

Jeszcze w 1852 roku Traugutt poślubia Annę Emilię Pikel. Specjalnie dla niego wybranka serca zmienia wyznanie z luterańskiego na rzymskokatolickie. W dniu ślubu Traugutt notuje „Zostałem szczęśliwym mężem Anioła”.

Traugutt i pierwsza żona. Zdjęcie ślubne.

Małżeństwu rodzą się kolejne dzieci: córka Anna (1853), Alojza (1857) oraz Konrad i Justyna (1859). Szczęście rodzinne przerywa seria tragedii. W ciągu zaledwie kilku miesięcy na przełomie 1859 i 1860 roku umierają kolejno babka Justyna, żona Anna oraz dzieci Konrad i Justyna. Tragedia powoduje u przyszłego powstańca załamanie nerwowe.

Traugutt wkrótce poślubia Antoninę Kościuszkównę (spokrewnioną z Tadeuszem Kościuszko). Nowy związek, mimo przebytych tragedii, jest przepełniony miłością.

Wydarzenia te, w połączeniu z rosnącymi nastrojami powstańczymi w Polsce, skłaniają Traugutta do rezygnacji ze służby w armii carskiej. W uznaniu zasług otrzymał roczną pensję w wysokości 230 rubli srebrnych i prawo do noszenia munduru – z tego ostatniego już nie skorzystał.

W 1863 roku umiera drugi syn Traugutta z nowego związku, Roman.

… do powstania.

W dniu 22 stycznia 1864 roku Tymczasowy Rząd Narodowy wydaje w Warszawie manifest. Jego fragment wiele mówi o intencjach i zamierzeniach autorów, przedstawicielach polskiego podziemia niepodległościowego:

Do broni więc, Narodzie Polski, Litwy i Rusi, do broni! bo godzina wspólnego wyzwolenia juz wybiła, stary miecz nasz wydobyty, święty sztandar Orła, Pogoni i Archanioła rozwinięty.

Tak wybucha powstanie styczniowe, największa insurekcja XIX wieku, obejmujące swoim zasięgiem cały kraj – z czasem przeradza się ono w wojnę bez frontów, w której grupy partyzanckie ze zmiennym szczęściem zwalczają wojska rosyjskie.

Romuald Traugutt długo wstrzymywał się z decyzją dołączenia do powstańców. Wynikało to zapewne z jego niedawnych doświadczeń życiowych oraz niechęci do angażowania się w życie polityczne. Wkrótce jednak uległ i w kwietniu 1863 – jako doświadczony żołnierz, który na wojnie spędził znaczną część swojego życia – objął dowództwo nad własnym oddziałem. Przez kilka miesięcy walczył z Rosjanami: udało mu się np. zorganizować zasadzkę pod Horkami, w której Moskale stracili kilkudziesięciu żołnierzy.

W sierpniu 1863 roku Traugutt wyruszył w podróż do Warszawy i oddał się do dyspozycji Rządu Narodowego. Doświadczony oficer i świetnie wyszkolony żołnierz musiał zrobić wrażenie na towarzyszach. Otrzymał stopień generalski i wysłany został do Francji, aby szukać możliwości pomocy dla walczących rodaków.

Dyktator

Dowódcą powstania został po powrocie z zagranicy – 17 października 1863 roku. Był dobrym kandydatem pozostającym poza konfliktami politycznymi. Na powstanie, w tym czasie już dogorywające, patrzył realistycznie. Chciał przedłużyć walki do wiosny 1864 roku w nadziei na pomoc z Francji.

W tym czasie oddał się katorżniczej pracy. Kilkanaście godzin dziennie pisał kolejne odezwy zachęcające do wsparcia powstania: przede wszystkim do chłopów, robotników, drobnomieszczaństwa. Wziął się także za reorganizację wojska – grupy partyzanckie starał się przekształcić w regularną armię. Było już jednak za późno.

Rosjanie intensywnie szukali przedstawicieli Rządu Narodowego. Na trop Traugutta, mimo ścisłej konspiracji, wpadli na wiosnę 1864 roku. Aresztowano go w kwietniu. Podobno nie był zaskoczony: carską policję zapytał tylko „to już?”.

Przetrzymywano go na Pawiaku, a później w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej. Skazano go na śmierć przez powieszenie.

 

Ostatnie chwile

Poranek 5 sierpnia 1864 roku, stoki Cytadeli Warszawskiej. Przygotowania do egzekucji dobiegają końca. Widok jest groteskowy. Z jednej strony rozmodlone, manifestujące tłumy, dla których Traugutt i jego towarzysze są bohaterami narodowymi. Z drugiej – rosyjska orkiestra próbująca je zagłuszyć.

W tym rozgardiaszu ostatni okrzyk dyktatora musiał być słyszalny tylko dla tych, którzy byli najbliżej szubienicy. Krzyknął podobno „Jam jest Traugutt!”, potwierdzając jakby, że nawet w ostatniej chwili pozostał wierny swoim ideałom. I gotów był ponieść za ich obronę najwyższą cenę.

Jako dyktator zwykł powtarzać, że „władza jest u nas aktem poświęcenia, a nie ambicji”. I m.in. taką naukę zostawił przyszłym pokoleniom.

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Darek Rybacki

    Darek Rybacki

    Twórca bloga patriotycznego Herbowi.pl, założyciel Fundacji Promocji Patriotyzmu "Herbowi". Rekonstruktor historyczny w stanie spoczynku. Organizator turystyki pieszej. Ambasador i współpracownik marki Surge Polonia.