Ojcowie niepodległości: Tadeusz Kościuszko, bohater Polski i Stanów Zjednoczonych

Tadeusz Kościuszko, to jedna z tych wielkich postaci polskiej historii, którą z całą pewnością można określić mianem bohatera narodowego. Jego całe życie podporządkowane było walce o wolność – nie tylko własnego kraju, ale także tego znajdującego się za wielkim oceanem.

Młodość, czyli „self-made man”

Tadeusz Kościuszko urodził się w małym drewnianym dworze w Mereczowszczyźnie, wsi na terenie dzisiejszej Białorusi. Przez dziesiątki lat budynek był miejscem pamięci słynnego patrioty – aż do czasów II wojny światowej, kiedy spalili go radzieccy partyzanci. Dzisiaj zwiedzić można jedynie jego rekonstrukcję.

Amerykanie określiliby Kościuszkę mianem „self-made man”, czyli człowieka, który błyskotliwą karierę zawdzięcza wyłącznie swoim własnym umiejętnościom. Byłoby w tym sporo prawdy – ród Kościuszków nie należał bowiem do specjalnie majętnych, a niewielki majątek odziedziczyć miał nie Tadeusz, a jego starszy brat – Józef.

Metryka urodzenia Kościuszki. Fot. Wikipedia.

Jego rodzina powiązana była z potężnym rodem Czartoryskich i to dzięki ich protekcji młody Tadeusz mógł wstąpić do Szkoły Rycerskiej – słynnej uczelni założonej przez Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1765 roku. W tym miejscu Kościuszko wyróżniał się swoim talentem i zaangażowaniem – do tego stopnia, że już kilka lat później sam został instruktorem kolejnych wychowanków.

Kościuszko od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie sztuką wojenną. Swoje umiejętności w tym zakresie mocno rozwinął w Szkole Rycerskiej. Tym bardziej zaskakujące może wydawać się, że przez samego króla dostrzeżony został… dzięki zdolnościom malarskim. Przyznane mu dworskie stypendium pozwoliło na podróż do Paryża, gdzie miał pogłębiać swoją znajomość sztuk pięknych.

Młody Kościuszko na obrazie Benjamina Westa.

Przyszły bohater, mimo niewątpliwego talentu malarskiego, zdecydowanie bardziej interesował się szablą niż pędzlem. We Francji rozwijał wiedzę z zakresu inżynierii wojskowej za pośrednictwem prywatnych korepetycji. Nasiąkał jednocześnie rewolucyjną atmosferą, która miała ukształtować go jako człowieka. Na zachodzie spędził ponad pięć lat – od jesieni 1769 roku do lata 1775 roku.

Amerykański bohater

Po powrocie z Francji szybko okazało się, że w rodzinnym kraju Tadeusz Kościuszko nie ma przyszłości. Majątkiem zarządzał starszy brat, a jego umiejętności nie mogły się rozwinąć w porozbiorowym, zredukowanym do minimum wojsku. Dlatego już jesienią 1775 roku, chcąc dołączyć do jednej z europejskich armii, Kościuszko rozpoczął tułaczkę po Europie.

Ostatecznie Kościuszko powrócił do Francji, w której dowiedział się o wybuchu rewolucji amerykańskiej. Za oceanem zbuntowane kolonie walczyły o swoją niezależność z Królestwem Wielkiej Brytanii. I na gwałt potrzebowały mistrzów w wojennym rzemiośle. Takich jak Kościuszko.

Kościuszko i Pułaski. Fragment amerykańskiego plakatu propagandowego z czasów II wojny światowej.

Młody szlachcic postanowił wyruszyć w daleką i niebezpieczną podróż przez ocean, którą niemal przypłacił życiem. Jego statek rozbił się w pobliżu Martyniki, karaibskiej wyspy. Sam Kościuszko, wraz z kilkoma towarzyszami broni, ocalił życie jedynie dzięki zrządzeniu losu – do brzegu dopłynął na resztkach masztu.

Przez następne osiem lat Kościuszko walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych jako inżynier i specjalista od fortyfikacji. Dzięki jego umiejętnościom Amerykanie zwyciężyli pod Saratogą w 1777 roku, zbudował też słynną twierdzę West Point. Był w bliskich relacjach m.in. z Thomasem Jeffersonem, jednym z twórców „Deklaracji niepodległości”. Cenił go sam George Washington. Jego sukcesy uczyniły go bohaterem. Wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych zakończył w stopniu generała brygady i członka Towarzystwa Cyncynatów, grona najbardziej zasłużonych oficerów.

„Upraszam pana Jeffersona, aby w razie, gdybym zmarł bez testamentu, wykupił z mych pieniędzy i wyzwolił tylu Murzynów, by pozostała suma wystarczyła na ich edukację i utrzymanie”. W liście do Thomasa Jeffersona.

Bojownik o wolność, przeciwnik kościoła

Zdaję się, że za oceanem ostatecznie ugruntowały się poglądy Kościuszki. Wiele o nich mówi spotkanie, jakie odbył z indiańskim wodzem Małym Żółwiem. Polak wręczył mu wówczas parę pistoletów i polecił ich użyć przeciwko każdemu, kto zechce podbić jego plemię.

Kościuszko był obrońcą etnicznych mieszkańców Ameryki, zwolennikiem zniesienia niewolnictwa oraz zadeklarowanym republikaninem. Chłodno oceniał rolę kleru – postulował oddzielenie kościoła od państwa.

„Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań”.
W liście do Adama Czartoryskiego.

Nic więc dziwnego, że swoje nad wyraz tolerancyjne i wolnościowe poglądy przeniósł na grunt Polski. Po powrocie do kraju latem 1784 roku w swoim niewielkim majątku w Siechanowiczach wprowadził szereg postępowych reform oraz ograniczył pańszczyznę chłopom – i jak łatwo się domyślić, nie przyniosło mu to popularności wśród okolicznej szlachty. Obrońcą najniższych warstw społecznych pozostał do końca życia – ujrzenie go w chłopskiej sukmanie nie było niczym wyjątkowym, nawet na polu bitwy.

Po powrocie do kraju

Przez cały czas zarządzania swoim majątkiem Kościuszko żywo interesował się wydarzeniami w kraju. A działo się wiele – najpierw obradujący w latach 1788-1792 Sejm Czteroletni przeprowadził szereg reform z Konstytucją 3 maja na czele. Miały one na celu wzmocnienie ustrojowe państwa i uniezależnienie od Rosji. Potem, na wniosek części magnaterii tworzącej konfederację targowicką, do Rzeczpospolitej wkroczyły wojska rosyjskie chcące zapobiec wolnościowym dążeniom Polaków.

Kościuszko w 1792 roku.

W rozpoczętej wojnie polsko-rosyjskiej 1792 roku Kościuszko był – obok księcia Józefa Poniatowskiego – jedną z czołowych postaci. Jako doświadczony żołnierz nominowano go na generała majora wojsk koronnych.

Największym zwycięstwem jest to, które odnosimy nad nami samymi.
Z listów Tadeusza Kościuszki

Wojna 1792 była nietypowym konfliktem. Znacznie słabsze siły polskie przyjęły taktykę stopniowego wycofywania się i ograniczania strat własnych. Była to dobra decyzja – siły Rzeczpospolitej odnosiły mniejsze i większe sukcesy. Wśród tych drugich znalazła się pierwsza wygrana z wojskami rosyjskimi od czasów konfederacji barskiej w bitwie pod Zieleńcami czy nierozstrzygnięta bitwa pod Dubienką, w której Polacy pod wodzą samego Kościuszki skutecznie opierali się kilkakrotnie większej armii rosyjskiej.

Po bitwie pod Zieleńcami, w tle Kościuszko wraz z ks. Józefem. Mal. Wojciech Kossak.

Starania wojska ostatecznie przerwała kalkulacja polityczna króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, który przeszedł na stronę konfederacji targowickiej i nakazał złożenie broni. Tadeusz Kościuszko zmuszony został do emigracji. Nie zaprzestał jednak działalności patriotycznej. Wręcz przeciwnie – będąc w Saksonii zaangażował się w tworzenie koncepcji ogólnonarodowego powstania.

Szablą i kosą

Oficjalnie planowana insurekcja rozpoczęła się 24 marca 1794 roku. Tadeusz Kościuszko wraz z innymi konspiratorami odczytał na rynku krakowskim akt powstania – nadawał mu on tytuł Najwyższego Naczelnika Siły Zbrojnej Narodowej. Wcześniej w tzw. domku loretańskim w Krakowie odbyło się legendarne święcenie szabel.

Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi Polskiemu, iż powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla obrony całości granic, odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego.

Armia zgromadzona w Krakowie wymaszerowała wkrótce do Warszawy. Początkowo odnosiła sukcesy. Drogę powstańcom zagrodziła dywizja piechoty dowodzona przez generała Aleksandra Tormasowa. Tak rozpoczęła się bitwa pod Racławicami – jej najsłynniejszym epizodem był skuteczny atak 300 kosynierów prowadzonych osobiście przez Kościuszkę na obsługę armat rosyjskich. Wygrana polska nie miała dużego znaczenia strategicznego, ale wpłynęła pozytywnie na morale świeżo powołanej armii.

„Przysięga Tadeusza Kościuszki na rynku krakowskim 24 marca 1794 r.” mal. Michał Stachowicz.

W drugiej połowie kwietnia 1794 roku z Warszawy wyparto siły rosyjskie. W walkach zginęło 4 tysiące żołnierzy carskich. W tym czasie insurekcja objęła większość dawnego państwa polskiego.

Po pierwszych sukcesach zmobilizowane siły rosyjsko-prusko-austriackie zaczęły uzyskiwać przewagę. Losy powstania odwróciła przegrana bitwa pod Szczekocinami z czerwca 1794 roku, w której poległo ponad 2 tysiące Polaków, w tym wielu oficerów. Walki ze zmiennym szczęściem prowadzone były jeszcze przez kilka miesięcy. Kres marzeniom Polaków o wolnym państwie przyniosła przegrana bitwa pod Maciejowicami. W bitwie ranny Tadeusz Kościuszko dostał się do niewoli rosyjskiej, po czym został uwięziony w twierdzy pietropawłowskiej w Petersburgu.

Kilka tygodni później Rosjanie zdobyli Warszawę – wcześniej dokonując rzezi ludności Pragi. Było to ostatnie starcie insurekcji. Przegrana przypieczętowała los całego kraju – w 1795 roku doszło do rozbioru, w wyniku którego Polska zniknęła z mapy na 123 lata.

Ostatnie lata

Sam Kościuszko został uwolniony przez cara Pawła I pod koniec 1796 roku. Udał się wówczas na kolejną w swoim życiu emigrację. Na krótko trafił do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, jednak ostatecznie zamieszkał w Szwajcarii. Pozostał aktywny politycznie: angażował się w tworzenie Legionów Polskich, kontaktował się z wielkimi ówczesnej Europy: Napoleonem, carem Aleksandrem I, Thomasem Jeffersonem. Bezskutecznie negocjował warunki utworzenia Królestwa Polskiego. Nie było mu jednak dane powrócić na pole bitwy.

Cesarz Paweł I uwalnia Kościuszkę. Autor Thomas Gaugain (1756-1810).

Tadeusz Kościuszko zmarł 15 października 1817 roku. Jego serce, po wielu perypetiach, spoczęło ostatecznie w salach Zamku Królewskiego w Warszawie.

Lord Byron pisał o nim „Kościuszko – to dźwięk, który przeraża ucho tyrana”, a Juliusz Verne uczcił bohatera, wieszając jego portret w gabinecie kapitana Nemo. Przez wieki Tadeusz Kościuszko pozostawał symbolem wolności i tolerancji – jest nim i dzisiaj, niemal równo 224 lata po wybuchu jego słynnego powstania.

Print Friendly, PDF & Email
  • Udostępnij

  • Pewnie Ci się spodoba:

    O autorze Zobacz wszystkie wpisy autora

    Darek Rybacki

    Darek Rybacki

    Twórca bloga patriotycznego Herbowi.pl, założyciel Fundacji Promocji Patriotyzmu "Herbowi". Rekonstruktor historyczny w stanie spoczynku. Organizator turystyki pieszej. Ambasador i współpracownik marki Surge Polonia.